Każda blondynka zna to uczucie - wychodzisz od fryzjera z idealnym, chłodnym kolorem, a po dwóch tygodniach Twoje włosy zaczynają przypominać odcień żółtego kurczaka. Dlaczego tak się dzieje i jak z tym walczyć?
Skąd biorą się żółte tony?
To nie jest błąd fryzjera. To czysta fizyka i chemia. Podczas rozjaśniania usuwamy naturalny pigment, ale ten najtrudniejszy do usunięcia - żółty - zawsze zostaje głęboko we włosie. Kiedy toner nałożony w salonie zaczyna się wypłukiwać, te "ciepłe" pozostałości wychodzą na wierzch.
Złota zasada fioletowego szamponu
Największy błąd? Codzienne mycie włosów fioletowym szamponem. Takie produkty mocno wysuszają włosy, a rozjaśniane pasma i tak mają już trudne życie.
Używaj go maksymalnie raz w tygodniu. Jeśli Twoje włosy są bardzo porowate, wymieszaj go w dłoni ze zwykłym szamponem nawilżającym. Efekt będzie subtelniejszy, a włosy zdrowsze.
Moc odżywki z pigmentem
Zamiast agresywnego szamponu, polecam maski i odżywki koloryzujące. One nie tylko neutralizują żółć, ale domykają łuskę włosa. Szukaj produktów z chłodnymi pigmentami, które jednocześnie mają w składzie masło shea lub proteiny.
Mycie ma znaczenie
Używaj letniej wody. Gorąca woda otwiera łuskę włosa, co sprawia, że Twój wymarzony odcień ucieka z niego dwa razy szybciej. Na koniec płukania użyj chłodniejszego strumienia - to domknie łuski i doda blondu blasku.
Latem ochrona koloru to nie tylko fioletowy szampon - promienie UV mogą rozjaśnić blond szybciej niż myślisz. Przeczytaj też poradnik o filtrach SPF na włosy i mgiełkach ochronnych - to must have przed wyjazdem na wakacje.